Manhattan Bridges


 
       

 
       
 
       
 
       
 
       
 
       
 
       
 
       
 

 

Manhattan Bridges - to witryna i zarazem fotograficzne sprawozdanie z rejsu dookoła Manhattanu. Z pośród wielu form zwiedzania, jakie oferują nowojorskie biura podróży, ja wybrałem właśnie tą: rejs statkiem po East i Hudson River. To dość wygodny i skuteczny sposób na zapoznanie się z architekturą Nowego Jorku. Trudno bowiem przyglądać się bryle jakiegoś "drapacza chmur" stojąc u jego podnóża, poza tym, jeżeli ktoś jest ograniczony czasowo, pozostają tylko dwa rozwiązania:  statek, lub dla bardziej zdesperowanych - helikopter (niestety,  ta druga opcja jest dość kosztowna więc nie będę kontynuował tego wątku dalej). Zaletą podróży drogą wodną jest również to, że z pokładu statku można dobrze przyglądnąć się obiektom mostowym, a nie da się ukryć, że jest ich tam co nie miara!

Różnorodność rozwiązań konstrukcyjnych, typów oraz rozmiarów tych budowli sprawia, że zwykła wycieczka staje się swoistą lekcją. Należy zdawać sobie sprawę, że nie jest to obraz najnowszej myśli technicznej, ale jest to właściwie jej przegląd, sposób w jaki myśl ta ewaluowała w ubiegłym stuleciu, zarówno w dziedzinie  budownictwa mostowego jak i szeroko pojętego budownictwa ogólnego. Niestety, nie udało mi się  dokładnie sfotografować wizytówki Nowego Jorku jeżeli chodzi o mosty tzn.: mostu "Brooklyn Bridge". Jak to się stało? Sam nie wiem, być może jakaś piękna pani odwróciła moją uwagę, a może sprawił to widok wspaniałych jachtów zacumowanych przy "pier 17"? Jedno jest pewne, mam solidny argument żeby wrócić w to miejsce raz jeszcze.

W ramach rekompensaty dołączyłem do mojej galerii most, który nijak związany jest z Manhattanem, jednak jego lokalizacja i swego rodzaju urok nie pozwala na jego pominięcie. Pośród lasów, nad niewielkim wodospadem, z dala od miejskiego hałasu znajduje się park rekreacyjny, w którym to właśnie jedną z atrakcji jest ten obiekt mostowy połączony z ciągnącym się na kilkaset  i wysokim na kilkanaście metrów kamiennym murem oporowym. Widok zapiera dech w piersiach! Szkoda tylko, że my jak dotąd nie potrafiliśmy w naszym kraju dostrzec takich miejsc, a wydaje mi się, że jest ich sporo do zagospodarowania.

I tak wycieczka dobiega końca.  U.S.A. jest jakie jest, sądzę, że poznawanie obcych krajów nikomu jeszcze nie zaszkodziło, wręcz przeciwnie - w powszechnym mniemaniu jest że "podróże kształcą". Koniec końców, nic, tylko pakować się i w drogę... To, co udało mi się pokazać to przecież  namiastka tego, co kryje w sobie  miasto N.Y., nie mówiąc już o państwie i kontynencie. Gorąco zachęcam wszystkich do obejrzenia zdjęć znajdujących się w galerii.

 

Marcin Curkowicz

 

 


^góra^

Marcin Curkowicz (IV BD)

^góra^

<wstecz<

#home#

<wstecz<